Z Gili pojechaliśmy do Sanur, spokojnego miasteczka, do którego przyjeżdża dużo europejskich emerytów lub rodzin z dziećmi. Od strony plaży same luksusowe hotele. Swoje honorowe konsulaty mają tu Niemcy, Norwegia, Szwecja, Francja. Czuliśmy się bardziej jak w europejskim kurorcie niż w Azji.
Kompletnym przeciwieństwem do Sanur jest Kuta, jedno z największych centrów surfingu na świecie. Na ulicach jest dużo surferów z deskami oraz tłumy Australijczaków. Nawet skutery mają specjalne mocowania na deski.
Wypożyczyliśmy sobie skuter i pojechaliśmy na całkowite południe Bali do świątyni Ulu Watu położonej na klifie z niesamowitym widokiem na Ocean Indyjski. Piter bardzo szybko przyzwyczaił się do jazdy po drugiej stronie i sprawnie śmigał między samochodami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz